Obóz chrześcijański 2024

Obóz chrześcijański 21.07.2024r poranne Marian - Przychylność Boga

Obóz chrześcijański 21.07.2024r poranne Marian - Przychylność Boga

 

            Mamy przywilej dzisiaj, kolejny dzień z pomocą Pana, rozważać naszą Drogę powrotu do Boga, spośród różnych złych rzeczy, które stały się z naszego powodu opuszczenia Boga. I to jest niesamowite, gdy możemy rozumieć, co się stało z nami ludźmi, kiedy możemy zrozumieć całe zło opuszczenia Boga i to, co sobie nawzajem robiliśmy przez to zło, to wtedy dopiero naprawdę możemy zrozumieć pomoc, która nam została udzielona przez Ojca, który posłał nam Syna. Dopóki nie zrozumiemy zła tego świata, zepsucia i odstępstwa człowieka, dopóty nie docenimy pomocy, która została nam posłana i nie wejdziemy przez tą Wąską Bramę, na tą Wąską Drogę, żeby dzięki Jezusowi iść w kierunku Boga, którego porzuciliśmy, ale który nie porzucił nas. To jest niesamowity Bóg, który się nie obraził na nas ludzi, dlatego, że my poszliśmy za diabłem; straciliśmy społeczność z Bogiem, lecz On rozpoczął swoją sprawę, aby odzyskać tą społeczność, posłał nam Swojego Umiłowanego Syna. Dlatego tak wspaniały jest Syn, dlatego chwała Bogu za Syna! Wszyscy błądzą, którzy nie cenią sobie Syna, bo Syn jest najważniejszy w tym wszystkim, Ojciec mówi: Oto mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie. To jest tak najważniejsze, zrozumieć, że Ojciec posłał nam zbawienie, ratunek z nieba, a tym ratunkiem jest Jego Syn. Nie jakaś religia, tylko Syn jest ratunkiem, w Nim jest możliwość uratowania się, w Nim jest możliwość porzucenia całego zła, w Nim jest możliwość pojednania się z Ojcem, w Nim jest możliwość być dzisiaj już w społeczności z tym Bogiem, dzięki Chrystusowi Jezusowi, dzięki potędze Jego krwi, przelanej za twoje i moje grzechy. To jest niesamowite zrozumienie, bo każdy kto szuka tą Wąską Drogę i nadal nie widzi przerażającego zła, które się dzieje na tej ziemi, to minie tą Wąską Bramę, uznając że nie jest konieczne przez nią wchodzić i stracić coś z tego ziemskiego życia. Ale kiedy zrozumiesz ile zła tu jest na tym świecie, ile zła dzieje się w każdej sekundzie na tej ziemi, wtedy to wąskie przejście, ten wąski jeden człowiek - Chrystus Jezus, stanie się dla ciebie idealnym wyjściem z tego świata, opuszczeniem całego tego zła, bo w Nim jest czysto, doskonałe czyste życie. Musimy więc zrozumieć, że porzucenie starego, wtedy dopiero będzie, gdy my zrozumiemy, co znaczy stare. Bo nawet dobre uczynki ludzkie, są jak splugawiona szata, tak mówi Słowo Boże.

            A więc ludzie mogą nieraz myśleć: Ja nie jestem taki złym człowiekiem. Nie ma znaczenia jak złym jesteś człowiekiem według własnego mniemania, ma znaczenie jak złym jesteś człowiekiem według Boga, który nas stworzył jako bardzo dobrych. On jest w stanie naprawdę ocenić, jak naprawdę daleko się od Niego oddaliliśmy, i tylko On wiedział jakiej pomocy potrzebujemy, żeby nas uratować.

            W liście do Rzymian 3:10-18 „jak napisano: Nie ma ani jednego sprawiedliwego, nie masz, kto by rozumiał, nie masz, kto by szukał Boga; wszyscy zboczyli, razem stali się nieużytecznymi, nie masz, kto by czynił dobrze, nie masz ani jednego.” I tu jest powiedziane o dobru Boga! Ludzie według siebie, nawzajem czynią sobie cały czas dobro jakieś; wspierają się, pomagają, w różny sposób działają, rożne zbiórki organizują, żeby komuś pomóc, a więc po ludzku mają jakieś dobro. Ale tu chodzi o dobro Boże, czyste, czyste, bardziej czyste niż najlepiej przetopione, przeczyszczone złoto.

„... Grobem otwartym jest ich gardło” a więc to co mówią, zionie czym? Ciemnością. Mówią z ciemnego serca, z ciemnego umysłu, i słowa, które wypowiadają, nie niosą nadziei, są destruktywne. Może po ludzku dają jakąś nadzieję: będzie lepiej, będzie lepiej, będzie tak, będzie lepiej - ale i tak cały czas jest źle. A więc to co mówią, nie ma w sobie życia. Mówią z serca martwego, ciemnego serca. I chociaż starają się jak najlepiej ludzie bez Chrystusa, żeby coś dobrego było, pragną tego dobra, pragną żeby było inaczej, żeby żyło się jakoś prawdziwiej, żeby ludzie byli sobie bardziej bliscy, nie umieją do tego dobra dojść, bo nadal ciemno jest w ich sercach.

„... językami swoimi knują zdradę, jad żmij pod ich wargami” Wiemy o co chodzi, jeden obmawia drugiego, jeden złorzeczy drugiemu itd., itd., siebie wybielając, innego oczerniając. „usta ich są pełne przekleństwa i gorzkości; nogi ich są skore do rozlewu krwi, spustoszenie i nędza na ich drogach, a drogi pokoju nie poznali. Nie ma bojaźni Bożej przed ich oczami.” Czy słyszysz tą listę od Boga spisaną? Co to jest? Co z nami było jako ludźmi, którzy żyliśmy sobie tu na tej ziemi i mniemaliśmy, że jakoś to życie sobie prowadzimy...? Co było z nami, kiedy Bóg oceniał nas? Żyliśmy bez Boga na świecie, jakże głupio żyliśmy bez Boga na świecie. Ale wiecie co wam powiem? Jeszcze głupiej jest żyć bez Boga pośród chrześcijan. To jest jeszcze głupsze niż żyć bez Boga na świecie. Bo wiedząc już o tym i żyć bez Niego, to jest jeszcze głupsze. Ten świat mógłby przyjść i pouczyć chrześcijan: ludzie, jak już uwierzyliście w tego Chrystusa, to żyjcie jakoś w końcu! Bo my nie wiemy, czy mamy uwierzyć w to co mówicie, czy nie?! A więc to my jesteśmy tymi, przez których Pan Bóg zaprasza: Chodźcie! Chodźcie! Wracajcie synowie ludzcy!

            „(19) A wiemy, że cokolwiek zakon mówi, mówi do tych, którzy są pod wpływem zakonu, aby wszelkie usta były zamknięte” -aby nikt nie miał nic na swoją obronę. Wszystko złamaliśmy z zakonu, wszystkie przykazania połamaliśmy, wszędzie postąpiliśmy wbrew temu co chciał Bóg. Bóg chciał naszego dobra, przykazania Boże są bardzo dobre, ale my nie byliśmy gotowi na tak dobre przykazania. Gdyby nam pozwolono: Kradnij mniej, no to w porządku. Kłam mniej, no to też mogę to zrozumieć. Morduj mniej; nie musisz mordować iluś tam, zamorduj tylko pięciu, to do pięciu masz jeszcze możliwość być dobrym człowiekiem. No te prawa byśmy w stanie byli przyjąć, ale: Nie zabijaj, nie kłam, nie cudzołóż, nie pożądaj – w ogóle nic, zero??? No tak, takie jest prawo Boże. I wtedy człowiek staje wobec prawa i rozumie, ja przecież jestem grzesznikiem. Właśnie po to jest zakon, żeby człowiek zrozumiał, że jest grzesznikiem. Bo zakon nie uratuje nikogo, on jest tylko po to, żeby przekonać o tym, że zbłądziliśmy. Nam trzeba aż było zakonu, żeby do nas dotrzeć, naprawdę. Aż zakonu trzeba było, bo ludzie mówili: Jak ty żyjesz? A jak żyję, dobrze żyję. Ale zakon mówił, że źle, ponieważ nie miłujesz Boga, nie miłujesz bliźniego swego jak siebie samego.

            „Dlatego z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony przed nim żaden człowiek, gdyż przez zakon jest poznanie grzechu.” I teraz mamy taką sytuację, przeczytałem to, co widział Bóg, nim posłał Swego Syna na ziemię. Spustoszenie, nędza, ciemno, ludzie skłóceni, zwaśnieni, wojny, mordy, gwałty, wszystko to się dzieje na tej ziemi. W Jerozolimie kapłani udają, że służą Bogu, faryzeusze udają, że uczą się o Bogu, a pospolici ludzie widzą, że to wszystko jest obłuda i fałsz, i nie chcą nic wspólnego z tym Bogiem, o którym oni mówią. I tak wyglądało tu na tej ziemi. I w to wszystko przyszedł Jezus. Z Nieba, dla mnie i dla ciebie. Jeszcze raz powtórzę to samo: dopóki nie zrozumiesz okropności życia ludzi na ziemi, nie zrozumiesz co zrobił Bóg posyłając Syna tu na tą ziemię. Dopóki widzisz w człowieku, który opuścił Boga cokolwiek wartego, żeby to wprowadzić do wieczności, dopóty nie zobaczysz co zrobił Jezus opuszczając niebo. A więc dobrze, kiedy zakon przekonuje człowieka o grzechu, dobrze, gdy człowiek rozumie swoją upadłość i wtedy z tej upadłości przychodzi do Boga, żeby skorzystać z tego co On uczynił, posyłając Swojego Syna Jezusa Chrystusa, żeby w tym wąskim wejściu odnaleźć swoją jedyną Nadzieję, człowiek musi zobaczyć, że nie ma nadziei, poza Jezusem Chrystusem nigdzie!!! Nie ma nadziei w niczym poza Chrystusem Jezusem. Można się modlić tygodniami, można czytać Biblię tygodniami, można chodzić na zgromadzenia tygodniami, całymi miesiącami, cały czas i dopóki nie pozwolisz  Jezusowi, żeby cię uwolnił z twojego grzesznego stanu, nie nadajesz się do wieczności.

Faryzeusze czytali Biblię na okrągło, rozważali wszystko, modlili się i nawet przyszli się pytać: Boże! Kiedy jeszcze mamy się modlić i ile jeszcze mamy pościć? A Bóg mówi: Czy dla Mnie to robicie? Jeżeli chcecie dla Mnie coś zrobić, to weźcie wypuśćcie tych ludzi, którym ciążycie swoim przekleństwem, swoim złorzeczeniem, wyzwólcie ich, dajcie im wolność! Dajcie im swobodę! Pomóżcie wdowie, sierocie, wyjdźcie naprzeciw tym, którzy potrzebują Mnie! - mówi Bóg, to będzie dla Mnie coś bliskiego, a te wasze posty, wasze modlitwy, wasze wołania to dla mnie są bardzo przykre nawet do słuchania, bo nie ma w nich miłości. Jest próba przekupienia Boga. Boże, ile jeszcze, żeby Cię przekupić? Ile jeszcze potrzebujemy Ci dać łapówki, żebyś nas wpuścił do Nieba? Bóg mówi: Nie ma takiej możliwości, choćbyście obrócili w coś tam całą ziemię, wszystko, cały kosmos, pozbierali byście wszystkie drogocenne rzeczy, jakie stworzył Bóg i przyszli z tym wszystkim do Boga, to za jedną duszę nie jesteśmy w stanie zapłacić. Tak potężne jest to, co uczynił Jezus Chrystus dla mnie i dla ciebie. I On teraz przychodzi w to ziemskie, zepsute życie.

Ludzie sobie cenią jakieś towarzystwa, i raczej mówią: Nie nie ja w tym towarzystwie nie będę przebywać, to jest zbyt złe towarzystwo. Jezus wszedł w najgorsze towarzystwo. Dlaczego? Dlatego, że powiedział: Chorzy potrzebują lekarza, nie zdrowi. Przyszedł tam, gdzie było najgorzej. I co się stało? Okazało się, że ludzie, którzy  najbardziej rozumieli swoją grzeszność, najszybciej pojęli jak bardzo potrzebują Jezusa.  I ta kobieta, która przyszła, kiedy był u Szymona faryzeusza, i obmyła Mu stopy własnymi łzami, otarła włosami, i przy tym tak wzdychała, czule i wdzięcznie, i Pan Jezus mówi: Nie zapomną nigdy o tym co uczyniła.

Kolejna  osoba, kolejne namaszczenie Jezusa stóp przez kolejną kobietę, wdzięczność. Nigdy nie będziesz mieć wdzięczności za Jezusa Chrystusa, dopóki nie zrozumiesz co ci Bóg przebaczył w Jezusie Chrystusie. Nigdy nie będziesz wdzięcznym Bogu, nie poznasz drogi wdzięczności, dopóki nie zrozumiesz drogi hańby, w którą my chodziliśmy, drogi szerokiej, wrednej drogi udawania, kombinowania, przybierania pozorów, udawania kogoś kim nie byliśmy. Dopiero kiedy zrozumiemy nasze aktorskie życie, wtedy dopiero zrozumiemy Jezusa, który nigdy nie aktorzył, zawsze był prawdziwy. Kiedy coś mówił to było rzeczywiście, dlatego jest tak cenne. On przyszedł prawdziwy, dlatego Go znienawidziliśmy, bo wszyscy byliśmy udawaczami, byliśmy aktorami, udawaliśmy lepszych niż byliśmy, a On był prawdziwy, dlatego Go nie znienawidziliśmy, zawsze nienawidzimy prawdziwych ludzi. Oni nam przeszkadzają, oni są zbyt czyści, oni naruszają nasze sumienia i mówią nam o tym, że z nami jest źle. Lepiej przebywać wśród też zepsutych, bo wtedy można się pocieszyć: on jest zły, ja jestem zły, wszyscy jesteśmy źli, ale nic złego nie wejdzie do wieczności.

            Po co Jezus przyszedł? Mówimy o tym od początku obozu, po to, żebyśmy mogli pójść do Boga. I to musimy zrozumieć. On nie stworzył kolejnej religii. On stał się drogą do Boga. On nie powiedział: Zakładam nową religię, w której będziecie funkcjonowali, będzie część laikatu, część kapłaństwa, będzie dalej dziesięcina, i to wszystko będzie dalej funkcjonowało, tylko teraz ja będę najważniejszy. Tego nie powiedział. On powiedział, że to nie religia, to Jego Ciało będzie na tej ziemi; ci, którzy zrozumieli, że tylko należąc całkowicie do Jezusa Chrystusa, mogą iść do domu Ojca. A więc musisz podjąć decyzję, czy chcesz dalej udawać kogoś, kim nie jesteś, czy chcesz być prawdziwym w tym Chrystusie Jezusie, żeby On cię zbawił, żeby cię ratował. Czy chcesz mówić o sobie dobrze gdy jest źle, czy chcesz porozmawiać z Nim naprawdę i powiedzieć: Panie, nie jestem godny nawet głowy podnieść do Ciebie, tak ze mną jest źle. Tyle zła czynię między wierzącymi ludźmi, tyle różnych oskarżeń, pomówień, urażam się, zrażam się, Panie, pomóż mi, przebacz mi, oczyść mnie, nie chcę chodzić dalej drogami bezbożnych, chcę żyć w miłości, o której ty mówiłeś; chcę miłować Boga tak jak Ty miłujesz, chcę miłować bliźniego tak jak ty miłujesz. Chcę być częścią Twojego Ciała, skoro ty jesteś Głową, to na pewno nie przestałeś miłować, na pewno nie przestałeś myśleć o tym, żeby ludziom pomóc; na pewno nie przestałeś kłaść swoje życie, żeby innym uratować życie.  Panie, jeżeli ja mam być częścią Ciebie, to ja wiem, że to samo musi mnie spotkać co Ciebie, Panie. Wzgarda i niechęć, ale przez to łączność z Bogiem, i użyteczność dla Boga.

            Ci, którzy powstrzymują się od rzeczy pospolitych, mogą być dla Boga. A więc widzimy Jezusa, który przyszedł na tą ziemie, nie narzekał ile tu jest zła, ale wyraźnie powiedział: Po to przyszedłem, aby zbawić was, uratować was. Najwspanialsza prawda jaką znam na tej ziemi, to Chrystus, ukrzyżowany za moje grzechy, Chrystus, który wykonał najpotężniejszą pracę, spłacił mój wielki, potężny dług, żebym przestał chodzić drogami dłużników, a mógł iść drogą spłaconych, chwała Bogu za to. Spłaconych!! To jest usprawiedliwi z wiary, oni są spłaceni, oni mają pokój z Bogiem! Jak przyjąłem, że Jezus jest moim tym Spłacającym, tym, jak to mówią: filantrop, czy jak, to nie wiem; jakoś mówią, że ktoś, kto chętnie stale pomaga w czyjejś sprawie. Jezus jest tym bardziej chętny pomóc każdemu, który tego potrzebuje.

            A więc mamy Pana Jezusa i mamy nas, którzy straciliśmy całkowicie społeczność z Bogiem.

List do Efezjan mówi: Żyliśmy bez Boga na świecie. I Jezus, nasza nadzieja, dla każdego człowieka, Jezus nasza nadzieja to Jezus! Nasza nadzieja to Jezus! My już nie chcemy znaleźć jakiegoś półśrodka na pojednanie się z Bogiem, my zobaczyliśmy pełny środek pojednania z Bogiem i to jest w Jezusie Chrystusie. I będę chciał wam pokazać ten uryweczek z tej wspaniałej Drogi, z Chrystusa Jezusa, żebyśmy rozumieli, że tylko wtedy będziemy szli dzięki Jezusowi, jeżeli będziemy rozumieć, że tu na ziemi nie ma nic dobrego. Nic dobrego tu nie ma, wszystko jest złe, skażone grzechem. Jedyne dobro to Chrystus. Poza Nim nie ma żadnego dobrego, ani jednego nie ma dobrego. Dobry jest tylko Bóg.

            Księga Zachariasza 11:4-10 „Tak rzekł Pan do mnie: Paś owce przeznaczone na rzeź! Ich kupcy zarzynają je bezkarnie, a sprzedający je mówią: Błogosławiony Pan, gdyż wzbogaciłem się! Ich pasterze nie oszczędzają ich! Dlatego też nie będę oszczędzał mieszkańców kraju - mówi Pan - i oto wydam każdego człowieka w ręce jego bliźniego i w ręce jego króla, a oni zrujnują kraj, i nikogo nie wyrwę z ich ręki. Pasłem więc owce przeznaczone na rzeź dla handlarzy owiec. I wziąłem sobie dwie laski: jedną nazwałem "Przychylność", drugą zaś nazwałem "Jedność". Tak pasłem owce. W jednym miesiącu usunąłem trzech pasterzy. Ale uprzykrzyłem je sobie, a one też poczuły do mnie niechęć. Dlatego rzekłem: Nie będę was pasł. Co ma umrzeć, niech umrze, co ma zginąć, niech zginie, a te, co pozostały, niech pożerają się nawzajem. Potem wziąłem moją laskę "Przychylność" i złamałem ją, ażeby zerwać moje przymierze, które zawarłem ze wszystkimi ludami.” Widzicie do czego doszliśmy, my ludzie? Doprowadziliśmy Boga do tego, że zerwał z nami wszelkie przymierze jakie z nami zawarł i wydał nas na nasze udręki, na to co my sami sobie robimy. Ludzie często mają pretensje do Boga o to co się dzieje na ziemi, powinni mieć pretensje do siebie, to my jesteśmy, ludzie, winni, że doprowadziliśmy Boga, naszą pychą, butą i arogancją wobec Niego, do takiego momentu, w którym On powiedział: Koniec Mojej przychylności dla was ludzie, teraz poznacie, jak żyje się beze Mnie na tym świecie. Teraz poznacie jak wiele macie dobroci, jak wiele zła niesiecie w sobie, przeciwko sobie nawzajem. Skąd te rozwody? Skąd zdrady, skąd złośliwości, skąd te wszystkie rzeczy? Stracona przychylność. Ludzie mogą narzekać, ale na siebie, a diabeł jeszcze im podpowiada, żeby narzekali na Boga. Dlaczego Bóg dopuszcza, że giną ludzie na ziemi? Dlatego, że ludzie nie chcieli słuchać Boga, kiedy chciał ich ratować. Kiedy chciał im pomóc, to Go odrzucali i powiedzieli, że nie chcą Jego pomocy, chcą żyć po swojemu, nie chcą Jego pomocy, bo zawsze, gdy On pomaga, to chce, żeby ludzie zmieniali swoje życie, a oni nie chcą zmieniać swego życia, a więc nie chcą też Boga. Gdyby był Bóg, który nie chce zmiany naszego życia, to w porządku, tego Boga przyjmiemy, ale Boga, który chce od nas zmiany życia, to nie chcemy takiego Boga, chcemy żyć po swojemu. Wiecie, że po swojemu, nie może żyć żaden człowiek. Albo żyjesz po diabelsku, albo po Bożemu. I ci ludzie zaczęli żyć po diabelsku, Bóg złamał laskę przychylności. Straszne rzeczy się działy na tej ziemi, naprawdę straszne rzeczy, i dzieją się.

            Wiele rzeczy, pamiętam, że ktoś mi opowiadał, we Francji, gdy była rewolucja, chciano zmienić tydzień na dziesięciodniowy, zrobić inaczej niż Bóg ustalił. Podobnież tak się ludzie mordowali, tak się nawzajem znęcali nad sobą, że zobaczyli, że popełnili błąd i przywrócili z powrotem siedmiodniowy tydzień, i wtedy się uspokoiło. Człowiek jest w wielkim zagrożeniu i potrzebuje Boga. Przychylność została złamana, jak więc wrócić do Boga? Oto sam Bóg czyni coś niesamowitego i o tym mówimy od początku obozu, o tym niesamowitym działaniu Boga.

            Psalm 86: 16-17 „Zwróć się ku mnie i zmiłuj się nade mną! Udziel mocy swojej słudze swemu i wybaw syna służebnicy swojej! Daj znak, że jesteś mi przychylny, Aby ci, którzy mnie nienawidzą, ujrzeli ze wstydem, Żeś Ty, Panie, wspomógł i pocieszył mnie!” Tak woła Dawid. On wie co się stało. Daj mi znak, że jesteś mi przychylny, Boże staram się czynić wszystko wg Twojej woli, Boże, daj mi znak. Pomóż mi, wesprzyj mnie, żyje w świecie zła i we mnie jest też zło. Boże ratuj mnie, pomóż mi, daj mi znak, że jesteś mi przychylny, że widzisz to, że nie chcę żyć w ten sposób, że szukam CiebieBoże, z całej siły, i znowuż mi nie wyszło, i znowuż popsułem to, co chciałem zrobić dobrze, żeby Ci pokazać, że mi naprawdę zależy. Ale Bóg patrzy na serce i widzi co się tam dzieje. Wtedy Bóg mówi: Widzę to Dawidzie, że starasz się, i jesteś wg Mego serca, bo widzę, że chcesz być ze Mną, że zależy ci na tym, i chociaż żyjesz w sposób grzeszny, bo wszyscy zgrzeszyli, to jednak Dawidzie, okazuję ci przychylność.

            Na czym polega Boża przychylność wobec Dawida? Wiecie? Oto z twego rodu urodzi się ten, którego poślę na tą ziemię, aby przyszedł i oznajmił wam, że jestem wam przychylny! Że wróciłem przychylność z powrotem do was ludzi. Ale w kim jest ta przychylność? W Jezusie Chrystusie. Nie ma innej przychylności z Bogiem, jedynie w Jezusie Chrystusie. I On powiedział: Jest tylko jedno imię dane nam, jedno imię Jezus Chrystus, w którym jest zbawienie, Boża przychylność wobec ciebie i mnie jest tylko w jednym, Bożym Synu, nie ma nikogo, kto mógłby Go zastąpić. Nie ma nikogo, komu Ojciec oddał wszystko, jest tylko jeden, i On powiedział, jeśli będziesz słuchać się Mojego Syna, to masz Moją przychylność, bo kto miłuje Mojego Syna, Ja go miłuję mówi Bóg.

            Zależy nam na przychylności Boga? To skupmy się całkiem na Jezusie Chrystusie. Skończmy z naszymi urażeniami, skończmy z naszymi obrażeniami, skończmy z naszymi myślami: Boże zrób mi jakąś przyjemność, bo się nudzę na tej ziemi, jakoś dziwnie, załatw mi tamto, albo tamto, albo coś jeszcze; no Boże przecież oddałem Ci cześć i chwałę, byłem na zgromadzeniu jednym, wystarczy Ci chyba, to nie jest zrozumienie co się stało. Boże, Twój Syn dał swoje życie za mnie, aby przychylność wróciła do mnie. Nie chcę zmarnować tego co zrobiłeś. Chcę wytrwać w Twoim Synu do końca, bo kto wytrwa w Nim do końca, ten wytrwa do końca w Bożej przychylności, to znaczy ten będzie zbawiony. To jest światło Ewangelii. Straciliśmy przychylność, Bóg złamał laskę przychylności, powiedział: Koniec, skończyła się moja przychylność, wszyscy pójdziecie do gehenny. Ale posyła Swojego Syna i mówi: Jednakże w Mojej miłości, ulitowałem się nad wami i daję wam możliwość uratowania się. Dlatego pamiętaj bracie i siostro, nie ma zbawienia poza Jezusem, nie szukaj zbawienia w swoich uczynkach, w swoich dobrych słowach czy w czymkolwiek, i spisując je powiesz: No Boże już wystarczy chyba Tobie, już jestem w porządku, dobry, dobra jestem, już mnie weźmiesz do wieczności chyba? Nie, Bóg mówi, moja przychylność jest w jednym miejscu. W świętej ziemi, a święta ziemia to Chrystus Jezus.

            A więc kto chce mieć z powrotem przychylność Bożą, musi należeć do Jego Syna. Chwała Bogu! Musi! Musi! Nie ma wyjścia człowiek bo zginie w gehennie. Dlatego tak ważny jest Jezus. Tak jak Noe MUSIAŁ być w arce, żeby uniknąć tego co zrobił potop, tam my MUSIMY być w Chrystusie, aby uratować się przed złem tego świata. Ale tylko wtedy rozumiesz to, gdy wiesz jakie zło jest na tym świecie. Świat tkwi w złym, a złym jest diabeł. Świat tkwi w diable. Boży lud trwa w Chrystusie! To odróżnia Boży lud od świata, od ludzi, którzy nie mają Jezusa. Jezus nas odróżnia. Dlatego jest tak niesamowita prawda o Jezusie, i wszyscy, którzy w Nim zobaczyli swoje  zbawienie, od tej chwili nikogo innego nie chwalą jak tylko Jednego. Już nie chwalą siebie, wiedzą, że bez Jezusa nic nie znaczą. Chwalą Jezusa bo wiedzą, że Jezus znaczy dla nich przychylność Boga, przywrócona przychylność. Niesamowite, niesamowita łaska.

            Malachiasza 1:6-9  „Syn czci ojca, a sługa swojego pana. Jeżeli jestem ojcem, to gdzież jest moja cześć? A jeżeli jestem panem, to gdzież jest bojaźń przede mną? - mówi Pan Zastępów do was, kapłani, którzy gardzicie Moim Imieniem. Wy jednak mówicie: W czym wzgardziliśmy Twoim Imieniem? Oto w tym, że ofiarujecie na Moim ołtarzu pokarm nieczysty. I jeszcze się pytacie: Czym go zanieczyściliśmy? Oto tym, że mówicie: Stołem Pana można wzgardzić. Gdy przynosicie na ofiarę to, co ślepe, czy nie ma w tym nic złego? Gdy ofiarujecie to, co kulawe i chore, czy nie ma w tym nic złego? Spróbuj złożyć to swojemu namiestnikowi, a zobaczysz, czy przyjmie to łaskawie albo czy okaże ci przychylność? - mówi Pan Zastępów. Otóż teraz, starajcie się przebłagać Boga, aby się nad nami zmiłował! Od was to zależy, czy może On okazać wam przychylność - mówi Pan Zastępów.” Kto przyjmie Syna, ten przyjmuje Bożą przychylność. Od was teraz, mówi Bóg. Ja zrobiłem wobec was to wszystko co potrzebne, posłałem wam Syna, Syn Mój wykonał całą Moją wolę na ziemi. Pokazał kim jestem, uwielbił Mnie na tej ziemi, a następnie wziął grzechy wszystkich ludzi, zaniósł na krzyż, aby umrzeć za grzechy każdego człowieka, i żeby każdy człowiek otrzymał prawo od Boga, prawo od Boga, ratować się z tej ziemi w Jezusie Chrystusie. Każdy człowiek na tej ziemi ma prawo się ratować, bez względu jak wielkim jest grzesznikiem, czy jak małym grzesznikiem. Ocena mały, wielki – jedno słowo: Zapłatą za grzech jest śmierć. Jeden grzech- śmierć. A myśmy popełnili ich mnóstwo. I Jeden Jezus Chrystus spłacił długi każdego z nas, niesamowity Syn, niesamowite zwycięstwo nad diabłem. Zdeptał łeb wężowi, pokonał wroga naszej duszy i oznajmił nam: Wracajcie synowie ludzcy, Bóg otworzył wam drogę powrotu, wracaj, wracaj tą Drogą,  wracaj przez Jezusa. Nie buduj własnego chrześcijaństwa. Pełno jest chrześcijaństw, pełno jest chrześcijańskich wyznań, pełno jest chrześcijańskich religii, które mącą ludziom w głowach, a jeden Chrystus przyszedł zbawić wszystkich nas ludzi, i On przyszedł złączyć w jedno wszystkie rozproszone Boże dzieci, wszystkie rozproszone owce w jedno pastwisko, jeden Chrystus złączył nas w jeden lud, jeden lud, który się szanuje nawzajem, miłuje, czyni sobie nawzajem dobro, bo wiemy, że nie jesteśmy religią kolejną, jesteśmy Ciałem Chrystusa, a w Ciele Chrystusa panuje Bóg. Ciało Chrystusa na ziemi było świątynią Boga, i tak samo jest dzisiaj świątynia Boga, Ciało Chrystusa. Kościół Jezusa jest dla Boga, Bóg sam sobie przysposobił, dom dla Siebie tutaj, oczyściwszy nas, z naszych grzechów, dając nam możliwość uratowania się. A więc od człowieka zależy. Pamiętacie co Pan Jezus powiedział: kto Mnie przyjmie, temu dam prawo być dzieckiem Boga. Temu który narodził się z Boga, nie z ciała, ale z Boga. Temu, który rozumie, że jest tylko jedno zbawienie, w Jezusie. Temu, który już nie szuka usprawiedliwienia dla własnych grzechów, ale szuka usprawiedliwienia od grzechów w Chrystusie. Który bardziej polega na Chrystusie, Jego łasce, niż na swojej jakiejś próbie złożenia czegoś Bogu.

Wiecie, że każdy człowiek jest ślepy i kulawy, chromy, wiecie? Chromi od urodzenia byliśmy i ślepi, i składano nas Bogu. Bóg nie chce czegoś takiego, Bóg chce widzących i chodzących normalnie, chce mieć świętych, czystych, a więc my składamy siebie teraz Bogu, nasze ciała składamy Bogu jako ożywieni w Chrystusie Jezusie. A więc widzący i biegający, chwalący Boga! To jest miła Bogu ofiara dzisiaj. Dzięki Jezusowi odzyskaliśmy i sposób poruszania się, i widzenie tego co chce Bóg, abyśmy widzieli. I to załatwił nam Jeden Chrystus Jezus, dlatego wszyscy czcimy Jednego Syna Bożego, Bóg mówi, kto czci Syna, ten czci też Ojca, a kto nie czci Syna, ten nie czci Ojca. Więc to jest tak ważne: On przywrócił nam przychylność.

            Ewangelia Jana 1. Czy cieszy cię to, że Bóg przywrócił nam przychylność w Jezusie Chrystusie? To jest święto Paschy! Czyste święto Paschy! Gdzie nie ma już kwasu, nie ma zła. Jeden Chrystus zbawia nas i daje nam możliwość bycia Jego Ciałem! Jeden Chrystus czyni z nas Swoje Ciało. Bez Niego my jesteśmy porozdzielani, każdy ma swoje wyobrażenie, ale Jezus ma jedno wyobrażenie, takie jakie chce Bóg Ojciec. I On jest gotów uczynić to, On powiedział: Ojcze ja to zrobię, tak? Oto jestem, poślij mnie - mówi. Halleluajah! Był gotów i przyszedł, i zrobił to, zrobił to! Niesamowitą rzecz zrobił! Oto z grzeszników zaczęli powstawać ludzie, którzy zaczęli rozumieć co się dzieje tutaj na tej ziemi. Przywrócił nam rozum! Dał nam siłę! Dał nam śmiałość porzucać zło, a przyjmować dobro! Dał nam śmiałość wejść na teren, na który nigdy byśmy nie śmieli wejść do wojny z diabłem! To On, Jezus wypowiedział tą wojnę! I On nas posłał, powiedział: Posyłam was jak jagnięta, gdzie? Między wilki. Idźcie i nic wam nie zrobią, gdyż ja jestem z wami. Chwała Jezusowi! Chwała Ojcu za to, że przysłał nam tego Syna.

            I tu w Ew. Jana 1:29 czytamy: Nazajutrz Jan Chrzciciel „Nazajutrz ujrzał Jezusa, idącego do niego, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata.” On zgładził wszystko! Zniszczył to wszystko, cały grzech świata, odstępstwo od Boga, On jedną ofiarą spłacił. Jezus spłacił długi każdego człowieka! Jakież to szczęście, gdy człowiek nie chodzi pod obciążeniem, i chodzi przed Bogiem próbując udawać kogoś lepszego... to jest niesamowite. Wiecie, kiedy Jezus przychodzi cię uwolnić, już nie udajesz przed Bogiem kogoś lepszego! Kończy się to, zaczynasz być normalnym człowiekiem. Zaczynasz rozprawiać się ze złem, przychodzisz do Boga, masz z Nim normalną społeczność, Jezus to załatwił przez krew Swoją. To co nas oddzielało zniszczył i dał nam możliwość przychodzić przed Boże Oblicze. Jak jest napisane? Swobodnie! To Jezus wszystko uczynił, to Jemu zawdzięczamy. W Jego Imieniu mamy wstęp do miejsca najświętszego, przez moc Jego Krwi. To On złączył nas przebaczając tobie i mi, abyśmy nie mieli do siebie urazu.  Co jesteśmy teraz sobie winni? Miłość wzajemną, a nie żeby grzech zwalczać grzechem, zło złem większym. Jak ktoś to zrobił, to mu zrobimy gorzej, żeby wiedział, co zrobił. Tak Jezus jakby nam zrobił, to co by z nami było? Jezus przyszedł i zrobił nam to co najlepsze, nie odpowiedział złem na zło, ale zło pokonał dobrem. Umarł za moje i twoje zepsute życie, abyśmy mogli umrzeć wraz z Nim i abyśmy mogli w Jego zmartwychwstałym życiu otrzymać nowe, wspaniałe życie, które może miłować innych ludzi. Ta miłość spłynęła do nas bez naszego wysiłku, ale musimy zachować czyste naczynia, aby ta miłość mogła pozostać. I diabeł wie o tym, dlaczego walczy, żeby zabrudzić cię kolejny raz, kolejny raz, i żeby ta miłość wycofała się. On się boi miłości Chrystusa, on wie, że ta miłość znaczy kolejni ludzie wyrwani z jego niewoli, przez moc tej Krwi.

            Ew. Jana 1:9-11 „Prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat. Na świecie był i świat przezeń powstał, lecz świat Go nie poznał.  Do swej własności przyszedł, ale swoi Go nie przyjęli.” Przyszedł do Izraela, to była Jego własność, i oni Go nie przyjęli, świat też Go nie przyjął, więc wszyscy Go odrzuciliśmy. I ten lud wybrany Go odrzucił, i my poganie Go odrzuciliśmy, wszyscy uznaliśmy: Nie potrzebujemy Jezusa. Jacy głupi byliśmy. On wiedział, że my Go potrzebujemy, i nie zrezygnował, nie powiedział: Dobra, jak mnie nie potrzebujecie, idę do Nieba. On poszedł na krzyż, wiedział, że Go potrzebujemy, wiedział, że potrzebujemy Jego, że bez Niego zginiemy w naszych grzechach, a więc nie posłuchał się nas, i mimo naszej nienawiści do Niego, poszedł umrzeć za nasze grzechy. Niesamowite zwycięstwo Miłości nad nienawiścią.

            „(12) Tym zaś, którzy Go przyjęli – i zobaczcie, w tym przyjęciu jest zawsze to: grzesznik przyjmuje Zbawiciela! Nie święty przyjmuje Świętego, grzesznik przyjmuje Świętego. Grzesznik przychodzi do Jezusa. W sumie, gdyby coś miało obrazować coś, to powinniśmy zrobić tak, powinniśmy tego, który idzie się ochrzcić, jego ubranie pomalować taką farbą, która się rozpuszcza w wodzie, czarną, taką czarną mocną farbą, i kiedy on zostaje zanurzony, czy ona w wodę, ta farba się rozpuszcza i wynurza się w białym stroju. To by najbardziej obrazowało rzeczywistość. Często robi się odwrotnie, że zakłada się biały strój i człowiek idzie w białym stroju do chrztu. Ale to nie jest prawda, ten człowiek jest pełen brudów. Idzie po to, żeby mu przebaczono ten cały brud. A w sumie wynurza się w pięknej czystej szacie Chrystusa, przebaczenia, łaski, pojednania z Bogiem, przychylności, powróconej przychylności. Dlatego taką radość miałeś jak się ochrzciłeś, czy ochrzciłaś, jak się wynurzyłeś z tej wody, to była odzyskana przychylność, aby dalej się uczyć Boga.

„(12-14) Tym zaś, którzy Go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w Imię Jego, którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga.  A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę Jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy.” Ujrzeliśmy to, to jest niesamowite, gdy ujrzeliśmy, wiedzieliśmy, nie ma już dla nas żadnej radości poza Jezusem, wszystko to jest nic nie warte. Gdy nie ma Jezusa to wszystko jest martwe, to jest po prostu nudne to wszystko. Tylko w Chrystusie jest prawdziwa radość, tylko w Chrystusie jest prawdziwe szczęście, zadowolenie, społeczność z Bogiem, niebiańskie, wspaniałe doświadczenie podążania w Jego Ciele do Domu Ojca. Tam dopiero będzie czego oko nie widziało,  ucho nie słyszało, co do ludzkiego serca nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. To jest niesamowite.

            Krótko pójdziemy dalej. Ewangelia Mateusza 18:21-23 „Wtedy przystąpił Piotr do niego i rzekł mu: Panie, ile razy mam odpuścić bratu memu, jeżeli przeciwko mnie zgrzeszy? Czy aż do siedmiu razy? Mówi mu Jezus: Nie powiadam ci: do siedmiu razy, lecz do siedemdziesięciu siedmiu razy. Dlatego Królestwo Niebios podobne jest do pewnego króla, który chciał zrobić obrachunek ze sługami swymi.Znacie to. Był wielki dłużnik tego pana i ten pan wysłuchał tego dłużnika kiedy go prosił: Przebacz mi, spłacę ci mój dług. Chociaż wiadomo było, że nie da rady, on się już tak zadłużył, że nie był w stanie tego spłacić po prostu, ale pan mu przebaczył. W porządku, przebaczam ci twój wielki dług. Ale potem ten człowiek szedł i zaraz spotkał swojego dłużnika, i nie przebaczył mu, i wtedy to wszystko wróciło z powrotem. Jezus mówi: Uważajcie, bo mówi w ten sposób:

„Tak i Ojciec mój niebieski uczyni wam, jeśli każdy nie odpuści z serca swego bratu swemu.” Doradzam, zrób to. Odpuść z całego serca. Jeżeli cokolwiek ktoś ci jest winien, naprawdę albo złudnie, wymyśliłeś czy wymyśliłaś sobie tą czyjąś winę, to zrób z tym porządek, żebyś nie był przypadkiem ocenionym, że nie chcesz być w przychylności Boga. Bo w przychylności Boga, żeby być, to musisz zrobić to, żeby być przychylnym wobec innych. Chcesz Jego przychylność przelać na innych, bo tak cenna jest dla ciebie ta przychylność, że chcesz się nią podzielić z innymi, tak? Wtedy świadczy to o tym, że dla ciebie jest to bardzo cenne, co ci Bóg uczynił, i chcesz to dać innym też. Nie zależy ci na tym, żeby inni cie nie wiadomo jak tam na kolanach błagali, nie wiadomo co robili, żeby jakoś cię tam przebłagać. Ale ty już masz to dla nich, bo cenisz sobie to co uczynił ci Bóg, a Bóg ci przebaczył o wiele więcej, niż inni mogli ci narobić krzywd.

            List do Filipian 3:1-21 „Ponadto, bracia moi, radujcie się w Panu. Pisać do was jedno i to samo nie przykrzy mi się,” Rozumiecie?  On wiedział co zawdzięcza Jezusowi. „dla was zaś jest to zabezpieczeniem.  Strzeżcie się psów, strzeżcie się złych pracowników,” To znaczy tych, którzy odwrócili się od Chrystusa i wrócili z powrotem do swoich wymiocin, czy do swojego starego życia. Strzeżcie się gdyż oni są niebezpieczni, oni odwodzą od Prawdy. „strzeżcie się przesady w obrzezywaniu. My bowiem jesteśmy obrzezani, my, którzy czcimy Boga w duchu i chlubimy się w Chrystusie Jezusie, a w ciele ufności nie pokładamy. Chociaż ja mógłbym pokładać ufność w ciele. Jeżeli ktoś inny sądzi, że może pokładać ufność w ciele, to tym bardziej ja: obrzezany dnia ósmego, z rodu izraelskiego, z pokolenia Beniaminowego, Hebrajczyk z Hebrajczyków, co do zakonu faryzeusz, co do żarliwości prześladowca Kościoła, co do sprawiedliwości, opartej na zakonie, człowiek bez nagany.” A więc według ciała był z ludu Bożego, mógłby się tym chlubić i mieć wysokie mniemanie o sobie. Pamiętacie jak oni byli zgniewani gdy myśleli, że on wprowadził zdaje się Trofima do świątyni, jak się Żydzi zdenerwowali bardzo, jak mógł poganin wejść do ich miejsca w ogóle, które im się tylko należy. A więc według tego mógł sobie mniemać, że jest naprawdę lepszym od innych ludzi.

            „...ale wszystko to, co mi było zyskiem, uznałem ze względu na Chrystusa za szkodę”. Kiedy spotkał Jezusa zrozumiał, to wszystko jest falsyfikat, tam nie ma prawdy, nie ma Boga, to wszystko jest twór ludzki, ta cała sprawiedliwość jest nic nie warta, nic przed Bogiem nie warta. Nic, zero. I nie próbował się zmagać z tym, próbować coś z tego wykopać, uznał wszystko za śmieć, nic nie warty, aby się tego pozbyć całkowicie, i by kiedyś nie stawać przed Bogiem, i nie mówić: Boże Ty chyba mnie wybrałeś, dlatego że było we mnie coś lepszego niż w innych faryzeuszach. Wszystko uznał za śmieć, nic nie warty, chociaż mówił, że według zakonu był bez nagany.

            „Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę - nawet - wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa”  Czy ty już też taki remanent zrobiłeś czy zrobiłaś, i wszystkie swoje postępowania, w których odnajdujesz – o nie jestem takim złym człowiekiem – uznałeś za szkodę tak naprawdę? Bo to w tobie powoduje to, że Jezus nie zajmuje centralnego miejsca w twoim myśleniu i życiu, tylko ty jesteś centralną osobą swojego własnego życia. Jeśli nie uznasz za śmieci, te swoje ja i swoje działania bez Chrystusa, to cały czas będziesz to pielęgnować i to będzie cię gubić. Musisz to uznać za nic nie warte, warte jest tylko to, co osiągnął Chrystus. A poznając to, co osiągnął Chrystus, przyjmujesz to, ponieważ On wezwał cię, żebyś stał się współdziedzicem wszystkiego co On ma! A więc nie chcesz brać spoza dziedzictwa i myśleć, że coś dołożysz do tego co doskonałe. To głupie by było. A więc apostoł mówi: Ja tego w ogóle nie próbowałem robić, uznałem to wszystko za śmiecie i szkodliwe. Nie chciałem, żeby mi to szkodziło dalej w podążaniu za Chrystusem.

            „... żeby zyskać Chrystusa i znaleźć się w Nim, nie mając własnej sprawiedliwości, opartej na zakonie, lecz tę, która się wywodzi z wiary w Chrystusa, sprawiedliwość z Boga, na podstawie wiary” A więc uwierzyłem, że jedynie sprawiedliwy Bóg daje mi sprawiedliwość w Swoim Synu! I tylko w Jego Synu jest moja sprawiedliwość! A więc uwierzyłem, że żadne moje kombinacje nic nie są w stanie przekonać Boga, żeby On zaakceptował coś ze mnie. On powiedział już wyraźnie, pamiętacie? Mówiłem to w pierwszym dniu: Mam upodobanie tylko w Moim Synu, mówi Bóg. Tylko w Nim mam upodobanie. Niesamowite. Wszyscy z nas możemy się starać jak chcemy, nie ma w nas upodobania. Jak tylko chcemy żyć po swojemu, Bóg mówi: Tracisz moje upodobanie. Dopóki chcesz  żyć w Moim Synu, w którym mam upodobanie, będziesz w Moim upodobaniu. A Moje upodobanie, mówi Bóg, to Moja przychylność. A więc po co mielibyśmy opuszczać Syna, żeby zarobić sobie jakąś sprawiedliwość, skoro ta nasza sprawiedliwość jest szkodą dla nas. Co wzbudza w nas? Pychę, wysokie mniemanie o sobie; o tamten to poganin, a ja nie jestem poganin. A przestałeś grzeszyć? Przestałaś grzeszyć? A kto może przestać grzeszyć? No i od razu widać, że nie ma różnicy. Jezus przyszedł wyzwolić, uczynić nas ludźmi, którzy mają spłacony dług.

            „(10) żeby poznać Go – pisze dalej apostoł - i doznać mocy zmartwychwstania Jego -  to znaczy tej mocy, kiedy Bóg wzbudzał z martwych Chrystusa. Później w innym miejscu Paweł też o tym mówi, że tą samą mocą, którą wzbudził Chrystusa, Bóg i nas wzbudził do życia. Tą samą mocą, dokładnie w Chrystusie wzbudził nas do życia.

            „...i uczestniczyć w cierpieniach Jego – jako nowy człowiek, który doznał już zmartwychwstania, nowego życia; uczestniczyć w cierpieniach Chrystusa jako nowy człowiek -  stając się podobnym do Niego w Jego śmierci”. Jako nowy człowiek, czysty człowiek, dotrzeć do śmierci, umrzeć jako trwający w Chrystusie. Kto w Chrystusie trwa, dla tego śmierć nie jest straszna. Błogosławieni są odtąd ci, którzy w Panu umierają, należąc do Pana umierają, bo oni idą do Boga, bo w Jezusie wracamy do Boga.

            „(11) aby tym sposobem dostąpić zmartwychwstania.” Tego zmartwychwstania, kiedy wróci Chrystus i kiedy cały Jego lud będzie doskonale jak On. „(12) Nie jakobym już to osiągnął albo już był doskonały, ale dążę do tego,” To co mówiliśmy wczoraj, o tym co pisze też apostoł Piotr: dostaliśmy naturę od Boga i teraz dążymy do tego, żeby to się utrzymało. A więc pielęgnujemy to i staramy się o to, że dochodzimy do punktu, do czego tam było? Miłość braterska, poprzez czystość, posłuszeństwo, wierność, dochodzimy do miłości braterskiej.

            „Ale dążę do tego, aby pochwycić, ponieważ zostałem pochwycony przez Chrystusa Jezusa.” Więc w Nim Paweł ma nadzieję doskonałą. A w sobie, zdaje sobie sprawę, że musi wzrastać, rozwijać się. Chrystus nie potrzebuje bo jest doskonały.

„(13-16) Bracia, ja o sobie samym nie myślę, że pochwyciłem, ale jedno czynię: zapominając o tym, co za mną,- bardzo ważne-  i zdążając do tego, co przede mną, zmierzam do celu, do nagrody w górze,- jeszcze ważniejsze - do której zostałem powołany przez Boga , w kim? W Chrystusie Jezusie.  Ilu nas tedy jest doskonałych, wszyscy tak myślmy; a jeśli o czymś inaczej myślicie, i to wam Bóg objawi; tylko trwajmy w tym, co już osiągnęliśmy.” Jesteśmy w różnym stanie rozwoju, ale każdy musi żyć zgodnie ze stanem, w którym  już jest dzięki Chrystusowi. I dalej wzrastać.

„(17-21) Bądźcie naśladowcami moimi, bracia, i patrzcie na tych, którzy postępują według wzoru, jaki w nas macie. Wielu bowiem z tych, o których często wam mówiłem, a teraz także z płaczem mówię, postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego; końcem ich jest zatracenie, bogiem ich jest brzuch, a chwałą to, co jest ich hańbą, myślą bowiem o rzeczach ziemskich. Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa, który przemieni znikome ciało nasze w postać, podobną do uwielbionego ciała swego, tą mocą, którą też wszystko poddać sobie może.” I chwała Bogu! To jest nasz upragniony dzień, do którego chcemy dotrzeć czyści, chcemy być czyści, dzięki Chrystusowi, dzięki Jego ofierze, chcemy dotrzeć do dnia, kiedy wróci Chrystus, tak jak pisze Jan, apostołowie, wszyscy  o tym piszą, Paweł, Piotr, wszyscy o tym piszą, tak czy nie? Tak! Piszą.

Piotr pisze przecież: Skoro wiecie, że ma nadejść Chrystus, jak macie żyć na tej ziemi? Oczyszczając się, uświęcając się, przyjmując z Chrystusa, korzystając z Chrystusa. Jezus mówi sam: Jeśli nie będziesz jadł z mego Ciała, i pił mojej Krwi, nie masz życia w sobie. Jedyne życie mamy w Chrystusie. A więc kochajmy ten dzień powrotu Pana, przygotowujmy się  i pamiętajmy, jest tylko jedna Droga, i ona prowadzi przez wąskie wejście, przez Ciało Chrystusa Jezusa. Bądź w Ciele Chrystusa, w Ciele Chrystusa obowiązuje prawo Chrystusowe. Amen.

 

Jan 14:23